<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196</id><updated>2012-02-09T09:21:56.954+01:00</updated><category term='Beovizija'/><category term='Pop'/><category term='Tito'/><category term='ławia'/><category term='Belgrad'/><category term='Pandziocha'/><category term='Party'/><category term='Komunikacja'/><category term='odkurzacz'/><category term='auto'/><category term='PRL'/><category term='Polska'/><category term='pociąg'/><category term='FEST'/><category term='Film'/><category term='EX-Yugo'/><category term='Ex-jugo'/><category term='Strajk'/><category term='Dziecińswto'/><category term='Funk'/><category term='pamięć'/><category term='Jugonostalgia'/><category term='bigos'/><category term='Skandal'/><category term='Serbia'/><category term='Jugosławia'/><category term='Unia Europejska'/><category term='Lista'/><category term='Dominique Blanc'/><category term='Bajka'/><category term='NATO'/><category term='Węgry'/><category term='Dni Europy'/><category term='Tramwaj'/><category term='Warszawa'/><category term='Ślub'/><category term='Rock'/><category term='Turbofolk'/><category term='Abecadło'/><category term='Skarpetki'/><category term='Bałkany'/><category term='Impreza'/><category term='Melodie'/><category term='kraksa'/><title type='text'>abeceda balkANA</title><subtitle type='html'>A jak Ajvar i Autostop,Bałkany i Burek,Cyrylica i Ćosić, Dunaj i Dżamija, Etno, Funkyshljiva i Festiwale, Gościnność, Hercegowina i Hajduk, I..., Jugonostalgia, Kawa i Kajmak, Ljubav, Morze i Muzyka, Natura i Nafaka, Ogromniaste Osiedla, Paradoks i Pljeskavica i Polako, Rahatlokum, Rakija i Religia, Serbia i Słońce, Tożsamość i Tito, Wiza i Wojna, Y…, Zieleń i ... – tysiące skojarzeń, myśli, zdarzeń, którymi chcę się z Wami podzielić z mojej niekończącej się bałkańskiej podróży.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>9</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-1627662923019170563</id><published>2010-05-13T00:14:00.003+02:00</published><updated>2010-05-13T00:33:31.115+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pociąg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Warszawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jugonostalgia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgrad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamięć'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='odkurzacz'/><title type='text'>Odkurzacz pamięci</title><content type='html'>2 godziny 45 minut i 25 sekund. Trwa odliczanie. Niedługo będę wolna. Opuszczę rozżarzony przedział, w którym nie można swobodnie oddychać. Podmuch wiatru graniczy z cudem. Szpara w oknie też nie pomaga. Mściwe słońce usmaży wszystkich podróżnych. To kara za grzechy takie jak: zniszczone siedzenia, przyklejone gumy do żucia, śmieci wyrzucone przez okno czy zabawy z papierem toaletowym. Ale ja byłam grzeczna! Proszę słońce o wyrozumiałość. Upał doprowadza mnie do szału. Myślę tylko o powrocie do Belgradu. Minęło zaledwie kilka godzin od wyjazdu, a już chcę wracać do tego niesamowitego miasta, gdzie zewsząd dobiega dźwięk klaksonów, pędzą pomarańczowe trolejbusy, kawiarnie przepełnione są klientami w samo południe, a na moim blokowisku unosi się zapach pieczonego mięsa. Jak ja zniosę to rozstanie! Tydzień nie będę jadła pomidorów słodkich jak cukierki. Tutaj są takie soczyste i pozbawione szklarnianego posmaku. Trudno wyobrazić sobie moje codzienne menu bez tego czerwonego warzywa. Polski pomidor to serbski paradajz. Już sama nazwa przywołuje pozytywne skojarzenia. Paprika (papryka), paradajz (pomidor), patlidżan (bakłażan) to idealna kombinacja, której nie potrafię się oprzeć. Zawsze Bałkany będą dla mnie krainą litery P. Pikantne papryki kupione w Budapeszcie nie są tak smaczne jak te z ulubionego straganu przed blokiem. Może banalna, ale dla mnie istotna różnica. Kolejne zauważam tuż po przekroczeniu serbsko-węgierskiej granicy. Ten sam pociąg, ten sam upał, te same zepsute okno, a inni ludzie, inny krajobraz, inny język.  U naszych bratanków jest czyściej i spokojniej. Szkoda tylko, że przypadkowi podróżni nie chcą ze mną rozmawiać. Moje wielkie gumowe ucho jest na urlopie. Nie rozumiem ani jednego słowa. Próba komunikacji w języku angielskim kończy się fiaskiem. Nie poznam historii płaczącej dziewczyny, która siedzi naprzeciwko, ani pana zasypiającego przy oknie. Dobrze, że konduktor jest w mundurku, inaczej nie wiedziałabym, kiedy sięgnąć po bilety do torebki. Mój dzisiejszy przystanek to Budapeszt, a jutro Polska. Zmęczona podróżą bez perspektyw na jakąkolwiek pogawędkę obserwuję otoczenie. &lt;br /&gt;O nowy sąsiad. Szansa na rozmowę? Nic z tego. Jedynie rozbudza moje pragnienie, gdy sięga po lodowatą wodę. Kropelki spływają powoli po butelce. Zazdrosna i zła. Od piętnastu minut zasycha mi w gardle. Oszczędzam ostanie łyki wody mineralnej. Z przyjemnością wspominam chłodny dzień na Kopaoniku – to taki odpowiednik „naszego” Kasprowego. Z tą różnicą, że ma szerszy grzbiet i ponad 20 km tras narciarskich. Położony około 290 km od Belgradu, niedaleko Kosowa. Właśnie tam z koleżanką Kasią wybrałyśmy się na białe szaleństwo. Stolica serbskiego narciarstwa spokojnie czekała na przyjazd dwóch Polek spragnionych szusowania. Matka natura spisała się na medal. Powitała nas gruba pokrywa śnieżna, a w niej usłane pensjonaty i hotele. Mój portfel nie przewidywał jednak wydatku w stylu czterech gwiazdek. Brakowało też szyldów zapraszających do prywatnych kwater. Wywołało to nasze zdziwienie. Sezon w pełni, a nikt nie zabija się o klientów.  Udało nam się wynająć jedynie pokój z małżeńskim łożem. Od momentu kiedy właściciel pensjonatu zobaczył moją „pandziochę” z podwieszanym na gumki zderzakiem, postanowił zostać naszym opiekunem. Informacje o atrakcjach regionu miałyśmy z pierwszej ręki. Zadbał o domowe wino, suchą kiełbasę oraz ser. Panowała swojska atmosfera. Goście szybko stawali się domownikami. To co różniło nas od reszty, to fakt, że bez partnerów przyjechałyśmy na wypoczynek …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w tym miejscu urywam historię, ale tylko po to, by rozpocząć ją na nowo. Minął prawie rok i post „Djuskaj w rytmie ex-jugo” pokrył się dość grubą warstwą kurzu. Czas na wiosenne porządki. Ponadto obiecałam sobie, że odkurzę pamięć i nadrobię zaległości. Nie będzie to takie trudne, ponieważ połowa szafki zapchana jest karteczkami, notatkami, a do zdjęć powracam zbyt często. Nie ogarnęła mnie jugonostalgia, ale bałkanonostalgia, może belgradomelancholia czy belgradofilia. Byle na jug! A tu Warszawa, którą darzę uczuciem i zakochałam się w niej, ale od drugiego wejrzenia. Czy to miłość odwzajemniona? Przekonacie się sami, czytając bloga. Wyruszam na poszukiwania moich Bałkanów w Polsce. Opowieści z Południa podam z nadwiślańską zasmażką.  &lt;br /&gt;Dzisiaj słońce świeciło tak mocno, że przekonało mnie, aby w koszulce na krótki rękawek udać się na zakupy. Zamiast małego targu z belgradzkiego blokowiska, mam supermarket pod nosem. Gdzie te niezliczone piekarnie, kantory, stoiska z pirackimi płytami, panie oferujące domowe specjały oraz tradycyjne towary, pomarańczowe trolejbusy i słodkie pomidory? Zamieniły się w supermarket, mały warzywniak, stację benzynową, metro, galerię handlową, kilka kiosków i mnóstwo pobliskich sklepów monopolowych. Ale o miejsce parkingowe muszę walczyć nawet tutaj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-1627662923019170563?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/1627662923019170563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=1627662923019170563&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/1627662923019170563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/1627662923019170563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2010/05/odkurzacz-pamieci.html' title='Odkurzacz pamięci'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-7954150468172702510</id><published>2009-05-15T19:26:00.006+02:00</published><updated>2009-05-20T15:16:25.454+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Funk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Party'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pop'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jugosławia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jugonostalgia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rock'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ex-jugo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lista'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='EX-Yugo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ławia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Melodie'/><title type='text'>Djuskaj w rytmie ex-jugo!</title><content type='html'>Dzisiaj bardziej lajtowo!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ana, djuskamo u Energiji – takiego SMS-a dostaje dosyć często. Jest to oczywiście zaproszenie na wielką potańcówkę, boogie night czy szał dzikich ciał  * niepotrzebne skreślić. Szkoda tylko, że takie wiadomości otrzymuję tuż przed snem. W Belgradzie przesunięte są ramy czasowe życia nocnego. Clubbing rozpoczyna się przeważnie po północy, a kończy o piątej nad ranem. Dla wytrwałych pozostaje after party, który zwykle trwa od 6 rano do 10-ej. Później można iść jeszcze na pierwszą kawę ze znajomymi, a dopiero po niej grzecznie spać do łóżeczka. Najlepsze imprezy są oczywiście w środku tygodnia. „Djuskaj” odpowiada mi, a w szczególności w towarzystwie Mimi i jej rozrywkowej ekipy. Jest jedno małe ale… oni nie muszą rano wstać, ponieważ nie mają obowiązków. Większość z moich znajomych nie pracuje, a studenci po prostu bawią się. Sam clubbing bywa męczący ze względu na godzinę rozpoczęcia. Przywykłam do tego, że z moją szaloną ekipą z Wawy spotykamy się o 22-ej i ruszamy na podbój miasta. Tutaj o tej godzinie, mało kto wie, czy wyjdzie dzisiaj z domu. Kolejna sprawa to fakt niedorzecznego zmieniania klubów. Mimo, że w klubie A jest świetna muzyka i wszyscy dobrze bawią się, to wypada po dwóch godzinach zmienić miejsce na klub B. Jeśli w klubie B jest nudno, wypijamy jedno standardowe piwo i udajemy się do klubu C. Należy pamiętać, że nie wracamy do klubu A. Ciężkie jest życie Polki, która ma ochotę na zabawę, a musi rano wstać ;-). Dodatkowo moja fascynacja jugonostalgią i poznawanie fenomenu Jugosławii nadal trwa. Kilka razy w tygodniu odbywają się też imprezy w rytmie muzyki ex-jugo. W związku z tym postanowiłam zabawić się w didżejkę. Tym wpisem otwieram muzyczne spotkania z abeceda balkANA. A może macie jakiś inny pomysł na mój nickname? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złota Jedenastka ( dziesiątka jest już oklepana ;-) ) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.Oliver Mandić „ Moja draga voli Kurosavu”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Styczeń 1981 rok. W telewizyjnym show „Beograd noću” pojawia się mężczyzna w rajstopach, na 20-centymetrowych szplikach z makijażem. Wyraża czysty art. Reakcje są katastrofalne. Trudno było zaakceptować taki wizerunek w TV. Oliver Mandić niczym David Bowie i Boy George podbił publiczność. Jego soulowo-funky’owy album „Probaj me” zrewolucjonizował tamtejszą scenę popową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2mThijLXC0I&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2mThijLXC0I&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Hladna braća „Ljubi me na Ibici”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszanka italo-disco z ex-jugo popem. Członkowie grupy krytykowali system polityczny w zabawny sposób. Już sama nazwa wiele wyjaśnia -  „Zimni bracia” – oczywiście aluzja do towarzyszy z Rosji ;-) Chłopcy z teledysku – boscy !!!!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/VUhHCdDJmGw&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/VUhHCdDJmGw&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. ZZ Up - "K'o nekad u osam"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W latach osiemdziesiątych popularny był program „Hit miesiąca”, gdzie królowała właśnie grupa ZZ Up z Zagrzebia – przedstawiciele stylu elektro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NJM8OBUJoHk&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NJM8OBUJoHk&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Master Scratch Band - Computer Break &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To moje ostatnie odkrycie. Info o zespole jeszcze poszukiwane. Panie z teledysku - odlotowe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jYoBPnpN6DA&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jYoBPnpN6DA&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Borghesia – On&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowenia to nie tylko LAIBACH, ale i BORGHESIA, która na przełomie lat 80/90 była popularna w całej Europie. W Polsce też mogliśmy dostać płyty tego zespołu. Ci co lubią industrial, electronic body music będą zadowoleni. Lekko perwersyjny teledysk też warty zobaczenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/D0iECWvD5KI&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/D0iECWvD5KI&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Bebi Dol- Mustafa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tej Pani chyba nie muszę przedstawiać. Wystarczają hasła typu: performance, Eurowizja, pop, rock, comeback …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5meBLh3xBHs&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5meBLh3xBHs&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Denis &amp; Denis - Program tvog kompjutera&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1982 r. Marina Perazić i Davor Tolla założyli grupę Denis &amp; Denis. Pierwszy album „Čuvaj se!" (1984)  wydany w Rijece podbił listy przebojów, a utwór Program tvog komputera stał się od razu hitem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RzMI7BrXj9c&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/RzMI7BrXj9c&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Alexandra Sladjana Milosevic - Miki Miki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego teledysku w siłowni niektórzy współcześni wykonawcy pozazdrościliby ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/p0dQ1YLWw3k&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/p0dQ1YLWw3k&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Du Du Ah Babylon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz historia Belgradu – Babilonu w wersji reggae&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/yloqmOW49gQ&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/yloqmOW49gQ&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Srdjan Jul – Koketa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dedykacją dla wszystkich zwariowanych kobiet! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PJggTq5ju5U&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/PJggTq5ju5U&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Boban Petrovic – Djuskaj&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec podjuskamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GijiecPRL5w&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/GijiecPRL5w&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co Wam się najlepiej podoba? Może zaczniemy głosowanie? Djuskajcie w weekend, a ja mykam w góry!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-7954150468172702510?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/7954150468172702510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=7954150468172702510&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/7954150468172702510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/7954150468172702510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2009/05/djuskaj-w-rytmie-ex-jugo.html' title='Djuskaj w rytmie ex-jugo!'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-8634109628420469293</id><published>2009-05-14T14:25:00.010+02:00</published><updated>2009-05-14T20:51:00.629+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dni Europy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ślub'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serbia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='NATO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgrad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Unia Europejska'/><title type='text'>Zaślubiny z Unią Europejską</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgwR9mFNa4I/AAAAAAAABHc/ZJXPcg3jEvI/s1600-h/P1050628.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 234px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgwR9mFNa4I/AAAAAAAABHc/ZJXPcg3jEvI/s320/P1050628.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335659408419285890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.ggpht.com/_vPKbxdRzBCk/SgwREWBIxRI/AAAAAAAABHU/YzCZWHyedX4/s1600-h/P1050586.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 259px; height: 320px;" src="http://lh6.ggpht.com/_vPKbxdRzBCk/SgwREWBIxRI/AAAAAAAABHU/YzCZWHyedX4/s320/P1050586.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335658424854693138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgwQFPfA3YI/AAAAAAAABHM/iKEldrn-3OM/s1600-h/P1050575.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgwQFPfA3YI/AAAAAAAABHM/iKEldrn-3OM/s320/P1050575.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335657340769197442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ubiegła sobota w Belgradzie była niezwykle gorąca. I to nie tylko z powodu wysokiej temperatury. Od samego rana panny młode w sukniach ślubnych biegały w centrum miasta, a najpopularniejszy deptak Księcia Mihaila zmienił się w ulicę Europejską. Media relacjonowały „Wymarzony Ślub”, „Dni Europy”, a także wielką paradę na Placu Czerwonym w Moskwie, zorganizowaną z okazji 64. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem. Rozmawiano o tolerancji oraz wizerunku Serbii w świecie. Jak bumerang powracały pytania: Kiedy Serbia wejdzie do UE? Kiedy zostaną zniesione wizy? – Mamy nadzieję, że jak najszybciej – politycy powtarzali te słowa niczym mantrę. Niewątpliwe adrenalinę podnoszą mi opowieści znajomych o ich wizowych zmaganiach. Niepewność, oczekiwanie czy ślęczenie przed Ambasadą Ameryki, aby dostać pozwolenie na wyjazdy studenckie typu: work&amp;travel, może doprowadzić do szału. Skupię się jednak na przyjemniejszych sprawach. Coraz bardziej i bardziej wchłaniam Belgrad. Fascynuje mnie jego dynamika, monumentalne budowle oraz opowieści mieszkańców. Uwielbiam kontrasty, a tu ich nie brakuje. Nic dziwnego, że tak odmienne wydarzenia odbywają się jednego dnia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na koszt miasta&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_vPKbxdRzBCk/SgwS4kgJqGI/AAAAAAAABHk/YSltyeXbHMA/s1600-h/P1050611.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://lh4.ggpht.com/_vPKbxdRzBCk/SgwS4kgJqGI/AAAAAAAABHk/YSltyeXbHMA/s320/P1050611.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335660421607696482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaledwie dwa miesiące po tym, jak NATO rozpoczęło bombardowanie w Serbii, 20 par kolektywnie zawarło związek małżeński. W ten sposób młodzi przesłali wiadomość światu – miłość, przyjaźń i pokój. Obecnie „Wymarzony ślub” jest jedną z głównych atrakcji turystycznych miasta. Nie tylko Serbowie mogą uczestniczyć w tej akcji, ale także pary z całego świata. W ciągu tych dziesięciu lat przyjeżdżali tutaj zakochani m.in. z Macedonii, Czarnogóry, Danii, Szwecji, Kanady, a nawet z Chin. Jest tak olbrzymie zainteresowanie, że Urząd Miasta (jeden z głównych organizatorów) musiał ograniczyć liczbę uczestników do 202 par. A jak wygląda proces kwalifikacji?  Wystarczy odwiedzić internetową stronę miasta, gdzie zamieszczone są wszelkie informacje związane z formularzem zgłoszeniowym. Nie ma ograniczeń wiekowych. –&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Nigdy nie mieliśmy wystawnego ślubu, dlatego postanowiliśmy wysłać swoją kandydaturę –&lt;/span&gt; mówi panna młoda po czterdziestce. Co czeka wybranych szczęśliwców? Pary mają zapewniony nocleg w hotelu, bezpłatny ślub, profesjonalne sesje fotograficzne i masę innych atrakcji. Ceremonia odbywa się przed Urzędem Miasta. Mogą w niej uczestniczyć nie tylko goście, ale także przypadkowi przechodnie. Podczas uroczystości wypuczono gołębie. Zebrani byli świadkami koncertów, pokazów artystycznych i popisów cygańskiej orkiestry. Tłum podziwiał tańczące pary. Każda panna młoda chciała pokazać się z jak najlepszej strony. Tuż po ceremonii wszyscy udali się pod Dom Syndykatu na sesje zdjęciowe przy fontannie. Kiedy kobiety w sukniach ślubnych przebiegały przez jezdnię, policja panowała nad sytuacją. Trzeba było zająć jak najlepsze miejsce. Niedaleki kiermasz kwiatowy stanowił idealne tło. Po godzinie przemieściłam się kilka ulic dalej, gdzie zamiast białego dominował niebiesko-żółty kolor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Z ziemi serbskiej do Polski&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.ggpht.com/_vPKbxdRzBCk/SgwVJ3fOPSI/AAAAAAAABHs/uzvl-dvh30A/s1600-h/P1050641.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 247px;" src="http://lh6.ggpht.com/_vPKbxdRzBCk/SgwVJ3fOPSI/AAAAAAAABHs/uzvl-dvh30A/s320/P1050641.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5335662917785107746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ulica Europejska zapełniła się stoiskami różnych krajów członkowskich. Każdy otrzymywał komplet informacji o danym państwie. Ulotki, balony, proporczyki, breloczki wabiły spacerowiczów. Serbowie niczym pielgrzymi odwiedzali wszystkie stoiska. Mimo że ich reklamówki były przepełnione materiałami, nadal masowo brali następne. Ogarnął ich szał bezpłatnych gadżetów. Ulica zamieniała się w jedną wielką „wyprzedaż”. W połowie drogi mieściło się polskie stoisko. Krówki rozchodziły się w szybkim tempie. Nasze wiatraczki zwracały uwagę. Zrobiły furorę wśród najmłodszych. Do zainteresowanych należeli zarówno Ci, którzy za czasów byłej Jugosławii przyjeżdżali na wycieczki do naszego kraju, jak i młodzież. Większość odwiedzających stanowili tzw. "masowi zbieracze”. Nie tylko stoiska promujące dane kraje należały do głównych punktów programu, ale i te, gdzie młodzież mogła uzyskać informacje o najróżniejszych programach Unii Europejskiej typu: EVS czy Youth in Action. Targ Republiki zmienił się w wielkie boisko, gdzie rozegrano mecze siatkówki. Dodatkową atrakcją była możliwość przespacerowania się po masce samochodu, który stał się nietypowym przejściem dla pieszych. Wszystko w ramach projektu „Pieszo przez Belgrad” zainicjowanego przez serbskiego artystę Miće Stajčicia i Austriaka Filipa Batke. Wśród euroentuzjastów  znaleźli się też eurosceptycy.  Protest tej małej grupy jednak rozmył się w tłumie. Ich styl przypominał  akcje „naszych moherów”. Atrakcje tego dnia i dziki tłum wyeksploatowały mnie zupełnie. Postanowiłam odpocząć w zaciszu Twierdzy Kalamegdańskiej. I tu totalne zaskoczenie. Moi zbieracze ulotek, których tak krytykowałam, siedzieli grzecznie z reklamówkami i studiowali materiały. Ucieszył mnie fakt, że zabrali mnóstwo ulotek. Jest szansa, że więcej zapamiętają .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-8634109628420469293?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/8634109628420469293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=8634109628420469293&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/8634109628420469293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/8634109628420469293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2009/05/zaslubiny-z-unia-europejska.html' title='Zaślubiny z Unią Europejską'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgwR9mFNa4I/AAAAAAAABHc/ZJXPcg3jEvI/s72-c/P1050628.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-6353867009858055943</id><published>2009-05-06T17:37:00.015+02:00</published><updated>2009-05-06T22:09:29.070+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tito'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jugosławia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jugonostalgia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PRL'/><title type='text'>Cockta czy Polo-cockta</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgGvawdljaI/AAAAAAAABFs/8ns1XpOddXY/s1600-h/P1050025.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 246px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgGvawdljaI/AAAAAAAABFs/8ns1XpOddXY/s320/P1050025.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332736308003835298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;                            Ja z Adą i nasz efekt Tito&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedział Stalinowi „nie” oraz pił whisky z Churchillem. Uwielbiał polowania i grał na fortepianie. Podróżował niebieskim pociągiem i ubierał się na biało. Kochał swoich pionierów. Tyran, wybawca, towarzysz, a nawet Bóg. Człowiek legenda czyli prezydent Socjalistycznej Federalnej Republiki Jugosławii (SFRJ). Mimo że od śmierci Josipa Broza Tito minęło ponad ćwierć wieku, nadal odczuwam jego oddech na moich plecach. Obecny jest na poczcie, kiedy pan z kolejki opowiada mi o tym, jak za tamtych czasów mógł podróżować po świecie, a teraz boryka się z problemem wizowym. – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Z towarzyszami byłem w Krakowie. Piękne miasto. Ciekawe, jak teraz wygląda? &lt;/span&gt; – pyta mężczyzna. Starsza babcia w parku wspomina pochody i olimpiady. Mama mojej koleżanki pokazuje mi starą płytę Bebi Dol, która reprezentowała Jugosławię na Eurowizji. Przedmiotem dość ostrej wymiany zdań dwóch starszych panów w pomarańczowym trolejbusie jest także Tito. W większości mieszkań, które odwiedzam natykam się na masę przedmiotów „Made in Yugoslavia”. Przed snem przykrywam się kocem z Vukovaru, nad łóżkiem wisi kalendarz ze starym składem Crvenej Zvezdy, a podczas porannej toalety wita mnie jugoplastika Split. W klubach bawię się nie tylko przy Indie rock, ale przy setach współczesnej muzyki z hitami Jugo, które zapodają didżeje z Funkyshljiva. 20-latkowie na parkiecie znają piosenki  pokolenia własnych rodziców. W niektórych pubach przeżywa się podróż w czasie. Turysta bez trudu zaopatrzy się w souvenir typu: brelok z towarzyszem. Nic dziwnego, że wystawa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Efekt Tito – Charyzma jako polityczna legitymacja&lt;/span&gt; w Muzeum Historii Jugosławii cieszyła się ogromną popularnością.  To zbiór najróżniejszych prezentów, które były wręczane wodzowi co roku na urodziny. Od poduszki z wizerunkiem towarzysza po metalowy meczet, pałeczkę–śrubokręt zakończoną czerwoną gwiazdą, lampkę z podobizną polityka, makiety statków czy specjalny zestaw bandaży od pielęgniarek. Idea sztafety stanowi metaforę Jugoslawizmu, z którą wiąże się entuzjazm, duma, a na końcu wstyd i demonizacja. Po muzeum krążyli nie tylko obcokrajowcy, ale także tubylcy w najróżniejszym wieku. Każdy przeżył swój efekt Tito, a odwiedzający wystawę mogli poczuć się jak jedna wielka wspólnota, ponieważ zamiast biletów na wejściu dostawali czerwone znaczki, które niczym serduszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przyklejali na swoje kurtki. Nie tylko w Belgradzie, ale na terenie całej byłej Jugosławii odczuwa się jugonostalgię. Mój efekt Tito nadal trwa. Ostatnio kupiłam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Leksykon Yu Mitologii&lt;/span&gt;. Następnie zabawny przewodnik po SFRJ.  W sklepach można zaopatrzyć się w Cocktę (odpowiednik Coca-Coli) czy Eurocrem (odpowiednik  Nutelli). W korkach nie można nie zauważyć Zastavy czy Yugo. Nasz polski fiat 126 p też ma swoje miejsce. To skłania mnie do najróżniejszych przemyśleń i porównań z polską rzeczywistością. Nowa Huta niczym miniaturka Nowego Belgradu. Pub „Proletariat” w Poznaniu przypomina socjalistyczną kawiarnię niedaleko pomnika Vuka. Brakuje jedynie barów mlecznych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgGxIAQ_hII/AAAAAAAABF8/ezVzKlkdeUg/s1600-h/eurocrem500g.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 158px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgGxIAQ_hII/AAAAAAAABF8/ezVzKlkdeUg/s200/eurocrem500g.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5332738184851719298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A jak jest z waszą pamięcią? Towarzysza Gierka znam jedynie z opowieści babci. Moje kadry z PRL-u to kolejka po parówki, woda sodowa na Kościuszki we Włocławku, guma arabska oraz niezaspokojone pragnienie czekolady. &lt;br /&gt;Wybiła godzina 17 czyli czas na podwieczorek. Nic innego nie pozostaje mi, jak tylko posmarować chlebuś Eurocremem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz smaczki ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7LuRz30ngI8&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7LuRz30ngI8&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koreańskie dzieci też kochają Josipa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-l2wG-ljPJk&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-l2wG-ljPJk&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Genialna reklama&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-6353867009858055943?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/6353867009858055943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=6353867009858055943&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/6353867009858055943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/6353867009858055943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2009/05/cockta-czy-polo-cockta.html' title='Cockta czy Polo-cockta'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SgGvawdljaI/AAAAAAAABFs/8ns1XpOddXY/s72-c/P1050025.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-2692872718058352788</id><published>2009-03-17T18:12:00.013+01:00</published><updated>2009-03-19T18:26:40.884+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Beovizija'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turbofolk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgrad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Skandal'/><title type='text'>Skandalowizja</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/ScAZ1luxU9I/AAAAAAAAAzM/ORP3qyPACZc/s1600-h/P1040935.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/ScAZ1luxU9I/AAAAAAAAAzM/ORP3qyPACZc/s200/P1040935.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314275968749229010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jejku! Uświadomiłam sobie, że minął ponad miesiąc mojego życia w Belgradzie. Nie ma znaczenia czy mieszkam w Warszawie, Krakowie, Brnie czy tutaj, ponieważ stale pojawia się ten sam problem – brak czasu. Codziennie nowymi sprawami zapełniam poszarpany notes. Mało pomocny jest zeszyt, w którym rozpisałam plan działania na kolejne miesiące. Ilość podpunktów i ważnych dat spędza mi sen z powiek. Jedynie poranny przegląd prasy przy mocnej kawie stawia mnie na nogi. Z nagłówków gazet nie schodzi temat Kosowa oraz piłki nożnej. Ostatnio także Eurowizja zdominowała tutejsze media. Program śniadaniowy karmił widzów Beoviziją (rozgrywka wyłaniająca serbskiego finalistę konkursu Evropesma). W miejskich trolejbusach dziewczęta podśpiewują ulubione melodie, które królują w dzwonkach telefonów komórkowych. Na przyjęciu zamykającym Festiwal Filmowy FEST też nie ominęła mnie rozmowa na ten temat. Poczułam się głupio, kiedy w towarzystwie dziennikarek okazałam brak zainteresowania wobec zbliżającego się wydarzenia. Wówczas  nie znałam jeszcze żadnych utworów. Moja ignorancja wynika z faktu, że w Polsce nie przywiązujemy wielkiej wagi do Eurowizji. Tutaj jest inaczej. O finał walczą aktualne gwiazdy serbskiej popkultury. Mimo że w moim notesie zabrakło miejsca na to wydarzenie to Bezovizija dopadła mnie sama. I tak brak wieczornych planów spowodował, że postanowiłam skorzystać z zaproszenia znajomej z radia, która zaoferowała mi bezpłatny bilet. Tym sposobem znalazłam się na galowym koncercie w Centrum Sava. Plastikowa, kolorowa i świecąca scena zapowiadała show w stylu  turbofolk - gatunek muzyczny zawierający motywy charakterystyczne dla melodii serbskiej, tureckiej, cygańskiej oraz greckiej. Tutejsza telewizja kablowa oferuje około siedmiu programów zdominowanych tym stylem. Warto wspomnieć, że turbofolk szczyt popularności osiągnął podczas wojny domowej na Bałkanach, kiedy Serbia i inne narody byłej Jugosławii zostały wyobcowane na arenie międzynarodowej. Stał się też narzędziem w rękach polityków do szerzenia propagandy. Teksty piosenek nafaszerowane były treściami nacjonalistycznymi. Jedną z najbardziej znanych wokalistek turbofolku jest Ceca, wdowa po zbrodniarzu i dowódcy paramilitarnego oddziału „Tygrysów” Željka Ražnatovicia, znanym jako „Arkan”. Piosenkarka ubiera się wyzywająco, balansuje na granicy kiczu oraz eksponuje swoje już nienaturalne atuty kobiecości. W związku z tym czekałam aż na scenie pojawią się śpiewające o miłości roznegliżowane wokalistki z dekoltami do pasa w skąpych ubrankach. Ku mojemu zdziwieniu takich przedstawicielek było mało. Większość wykonawców reprezentowała najróżniejsze style muzyczne takie jak: swing, pop, rock, turbofolk. Nie tylko wykonawcy byli zróżnicowani, ale i publiczność. Nie zabrakło dziewczynek przypominających wyglądem Paris Hilton oraz Courtney Love. Silną inspiracją dla zespołów młodzieżowych jest kultura Emo, a ich wokalistki przypominają  Avril Lavigne. Starsi wyjadacze natomiast koncentrują się na elementach narodowych i Etno. Obowiązkowo też pojawili przesłodzeni mężczyźni niczym Enrique Iglesias. Każda piosenka miała odpowiednią aranżację i przypominała mały teatrzyk. Pozytywny uśmiech na mojej twarzy wywołały zespoły wykorzystujące w zabawny sposób elementy serbskiej kultury. Nie tylko fajnie zaśpiewali, ale i dobrze bawili się na scenie. Eliminacje trwały dwa dni. Pierwszego dnia wybrano 10 półfinalistów, którzy walczyli w niedzielę o pierwsze miejsce. Dodatkową atrakcją były występy tegorocznych reprezentantów z krajów byłej Jugosławii. Piosenkarkę z Czarnogóry wygwizdano, ponieważ śpiewała po angielsku i stwierdziła, że jest to język, w którym najlepiej się komunikuje z autorami utworu, gdyż są obcokrajowcami. Słoweńcy byli bardziej dyplomatyczni - Mamy nadzieję, że spodoba się Wam nasza piosenka, tak jak nam podoba się Wasz Belgrad - tymi słowami kupili publikę. Na scenie pojawił się także znany wszytskim - Żelijko Samardzić – Serb z Hercegowiny, który wywołał poruszenie podzielonej publiki. Wszystko zapowiadało się pięknie, aż do kulminacyjnej rozgrywki. Niedzielna powitała widzów informacją o pomyłce w podliczaniu głosów. Do finału powinny dołączyć jeszcze dwie osoby: Ivana Selakov i Ana Nikolić. Ostatnia jednak odmówiła udziału. Zwyciężył Marko Kon i Milan Nikoli z utworem i wyglądem nie Eurowizyjnym. Werdykt wzbudził wielkie oburzenie. Liczna grupa fanów grupy rockowej OT Bend wygwizdała laureatów. Zespół Regina z Bośni i Hercegowiny posądzono o plagiat. Od poniedziałku w gazetach pojawiły się nagłówki typu: Skandalowizja, Wielkie oburzenie na finałowej gali, Faworyci publiczności na drugim miejscu, Regina skopiowała piosenkę.  Warto wspomnieć, że Serbowie śledzą wyniki w innych krajach. Z tutejszych gazet dowiedziałam się, że Ukrainka będzie reprezentować Rosję. Ponadto Belgrad odwiedziła fińska grupa, która wygrała kilka lat temu Eurowizję. Temat nadal króluje na pierwszych stronach gazet. Szał będzie trwał pewnie do maja czyli do finału w Moskwie. Może nawet dłużej. Wyniki też trzeba będzie skomentować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/ScAfNIgZcfI/AAAAAAAAAzU/Pb8sP5ocyv0/s1600-h/P1040946.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/ScAfNIgZcfI/AAAAAAAAAzU/Pb8sP5ocyv0/s320/P1040946.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314281870779314674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                              Ci jadą do Moskwy&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/--FqX-jg2y4&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/--FqX-jg2y4&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faworyci publiczności&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tML9QmO8IVs&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/tML9QmO8IVs&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani w stylu turbo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/ScBb98kP21I/AAAAAAAAAzc/JMwMsKBOIiU/s1600-h/P1040961.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/ScBb98kP21I/AAAAAAAAAzc/JMwMsKBOIiU/s320/P1040961.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314348680085494610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Specjalni goście z Izraela i Armenii z Jeleną &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/8nmYm3GBg-Q&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/8nmYm3GBg-Q&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozytywni i zabawni - tak jak śpiewają, że nie jest im potrzebny Hollywood, ani Ameryka, wystarczy Eurowizja ;-) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vBoY8zN2fCo&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/vBoY8zN2fCo&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. W Belgradzie też zrobiło się troszkę zielono z powodu Patryka&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-2692872718058352788?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/2692872718058352788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=2692872718058352788&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/2692872718058352788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/2692872718058352788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2009/03/skandalowizja.html' title='Skandalowizja'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/ScAZ1luxU9I/AAAAAAAAAzM/ORP3qyPACZc/s72-c/P1040935.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-7707396655444243870</id><published>2009-03-03T21:57:00.007+01:00</published><updated>2009-03-03T23:45:41.235+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kraksa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serbia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bigos'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgrad'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='auto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pandziocha'/><title type='text'>Kuszenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/Sa2cpURnGxI/AAAAAAAAAzE/DbiMaYILq9o/s1600-h/DSC_7263.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/Sa2cpURnGxI/AAAAAAAAAzE/DbiMaYILq9o/s320/DSC_7263.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309071769370827538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na fotce: Szczęśliwe bohaterki kuszenia już w "ziemi obiecanej" z pozszywaną Pandziochą i pieskiem, który się na nas wypiął ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuszenie &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Nie posiadamy żadnej gotówki. Mamy za to bigos!&lt;/span&gt; – podkreślam zachęcająco, traktując potrawę przygotowaną przez mamę jako kartę przetargową.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Nie trzeba. Jeśli dzisiaj nie naprawią waszego auta, to przenocujecie u mnie  –&lt;/span&gt; odpowiada tłumaczka, a dokładnie Polka, która wyszła za mąż za Węgra. Szczęście w nieszczęściu, że niefortunna kraksa wydarzyła się na tym odludziu, gdzie ona niedaleko pracuje.  &lt;br /&gt;-&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Problem polega jednak na tym, że policjanci nie mogą znaleźć mechanika. Jeden nie odbiera komórki, inny nie ma odpowiednich części, a  trzeci  złamał rękę –&lt;/span&gt; dodaje&lt;br /&gt;-&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Super... Tego tylko brakowało – &lt;/span&gt;cicho szepczę do Izy, ale z chęcią tupałabym nóżkami o podłogę. Jest 01.02.2009 r. godz. 16.20, niedziela. Węgierska wieś. A „Pandziocha”, którą miałam przemierzać Bałkany stoi niczym rozwalony kapeć na zakręcie z wywaloną chłodnicą i czeka na szewca, aby załatał dziurę. Mam ochotę pogryźć kanapę ze złości. Wiem, wiem, puknij się dziewczyno w głowę! Powinnam się cieszyć się, że nie trafiłam w betonowy słup. Zła jestem jedynie na siebie, ponieważ naraziłam moją koleżankę na niebezpieczeństwo. Zmartwiłam tez rodziców i nie dojadę na czas do Belgradu. Dodatkowo, na posterunku policji odgrywa się istny czeski film na węgierskiej wsi! Od kilku godzin podpisuję jakieś papiery i powtarzam po raz kolejny te same zeznania. Misiowaty policjant siedzi z błogim uśmiechem, obok niego poważna, ale miła pani porucznik oraz nieprzyjemny komisarz z dziwaczną grzywką i fryzurą na gitarę. Wszyscy debatują, a my jak głupawe blondynki z kawałów, nie wiemy co dalej.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Dzisiaj nie ruszycie. Nie ma mechanika. Auto trzeba holować, a to sporo kosztuje. Ja nie mogę was jednak przenocować, ale w okolicy jest tylko jeden hotel. Uhm noc kosztuje 50 euro od osoby &lt;/span&gt;– wyjaśnia tłumaczka&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Co?????????? –&lt;/span&gt; zdziwiona, przygnębiona, zdesperowana nie mogę uwierzyć w jej słowa. Wczoraj pokonałyśmy śnieżycę w górach jadąc 30 km/h, a dzisiaj jeden zakręt, śliska nawierzchnia, kamienie i … jesteśmy uziemione.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Ile wszystko będzie kosztować? –&lt;/span&gt; pytam z przerażeniem&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Naprawa jakieś 150 euro, plus nocleg, może jeszcze jakieś opłaty na policji &lt;/span&gt;– spokojnie podlicza.&lt;br /&gt;Nerwy puszczają i zaczynam ryczeć. Czuję się jak bezradne dziecko, kiedy zgubi mamę na targu. Iza zaczęła mnie uspokajać. Do diabła z tłumaczeniem! Lepiej było, kiedy ich nie rozumiałam, i przyswajałam dźwięki w stylu egeszszemgeszburaki. Kontakt  podtrzymywałam niemieckim „keine problem” oraz madziarskim „kesenem’(dziękuję). Teraz  słyszę odpowiedzi, których wcale nie chciałabym rozumieć. &lt;br /&gt;Nie przekupiłam nikogo bigosem, ale moja histeryczna reakcja chyba zmiękczyła ich serca. Drażniący policjant okazuje się wybawcą i mechanikiem w jednym wydaniu. Znajduje kwaterę, zawozi nas na miejsce i nie liczy za holowanie. Mówi, że naprawi auto i dostarczy go rano. Bosko. Niczym grzeczne dziecko mogę iść spać. I nigdy więcej już węgierskich wiosek i pobocznych dróżek. Mimo że kraj płaski, ktoś musiał stawiać drogi „po pijaku”. Zakręty, zawijasy, zakręciki, ale gdzieś tam czeka ukochana Serbia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie lubię poniedziałków&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Otwieram oczy i podbiegam z nadzieją do okna. Nie ma Pandziochy! Słyszymy na dole jakieś odgłosy. Śniadanie gotowe czeka na stole. I kartka. – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Auto jest u policjanta. Nadal w naprawie –&lt;/span&gt; słowa napisane w języku angielskim działają jak wyrok. Jakby tego było mało właściciel mówi jedynie po węgiersku. Moim łamanym niemieckim proszę o wykonanie telefonu na numer wskazany na kartce. Iza stara się wyśledzić jak najwięcej szczegółów. Jedno jest pewne. Nie ma wszystkich części. Musimy czekać. Nikt nie wie ile.&lt;br /&gt;Słoneczne południe to dobry znak, ale martwię się czy wyjedziemy przed zmrokiem. Mijają godziny. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Auto, kindergarden  &lt;/span&gt;- mówi właściciel. Wsiadam z nim do samochodu, a Iza zostaje w domu. I rzeczywiście pojechaliśmy do przedszkola po nauczycielkę, kolejną tłumaczkę, tym razem ze znajomością angielskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;13.15. Podjeżdżam już żółtą Pandziochą pod kwaterę, gdzie widzę wyczekującą na podwórku Izę. Na naszych twarzach, niczym wielki banan, pojawia się uśmiech. Moja Pandziocha! Zaczynamy układać w niej rzeczy, wśród których nie zabrakło reklamówki ze słoikiem bigosu. Jeszcze tylko szybkie mycie samochodu. Należy mu się taka nagroda. Wyruszamy dokładnie 24h po całym zdarzeniu, czyli około 13.43. Po kilku godzinach docieramy do Serbii - naszej ziemi obiecanej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- O żesz!!!!Ufffffuuuuuffffff. Tylko spokój może Cię uratować!!!!&lt;/span&gt; – mówię głośno jadąc autostradą, która przecina Belgrad. Dwa auta wyprzedzają się na jednym pasie, trolejbus jedzie co najmniej 100 km/h i to ciągłe trąbienie. Czuję się, jak bym trafiła w środek komunikacyjnego piekła.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Zmieniaj pas! Szybko!–&lt;/span&gt; krzyczy Iza, mój prywatny GPS&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Cholera nie zdążyłam –&lt;/span&gt; wypowiadam głośno to, co obie zdążyłyśmy już zauważyć. Kolejny zjazd niedługo. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Jeśli tylko uda nam się wydostać z autostrady, będzie lepiej &lt;/span&gt;– pociesza koleżanka. &lt;br /&gt;-&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Zawróć i zatrzymamy się przy stadionie &lt;/span&gt;– sugeruje Iza. &lt;br /&gt;Byłoby to możliwe, gdybym nie wjechała w jednokierunkową ulicę, na której jak na złość nie ma nigdzie miejsca. &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mam już dość! Zatrzymuję się tutaj i dalej nie jadę. Dzwonimy do Tomy, niech przyjedzie i nam pomoże &lt;/span&gt;– prawie krzyczę. W dwa dni przejechałam 1500 km, przeżyłam akcje na Węgrzech, a teraz to. - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Koniec, nie ruszam się stąd &lt;/span&gt;– wypowiadając te słowa zapalam nerwowo papierosa. Iza udaje się po pomoc na pobliską stację benzynową. Przypominam sobie jak Ana z Belgradu ostrzegała mnie. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Musisz jeździć ostro, trąbić, nie zbliżaj się za blisko do aut, a zasady prawa jazdy schowaj do kieszeni. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Trudno wdrożyć tę radę już na samym początku. &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Anka, Anka podjedź pod stację. Znalazłam Serba, który zawiezie nas na miejsce &lt;/span&gt;– wykrzykując biegnie w moją stronę Iza.&lt;br /&gt;W Polsce pewnie nie odważyłabym się dać nieznajomemu kulczyki od samochodu. Tutaj się nie boję.&lt;br /&gt;-&lt;span style="font-style:italic;"&gt; Mam prawo jazdy. Nawet na Tiry &lt;/span&gt;– pokazuje Emir, nasz wybawca&lt;br /&gt;Nikomu nie pozwalam palić w aucie, ale on jest wyjątkiem. Ze stoickim spokojem obserwowałam z jaką precyzją prowadził. Jednocześnie rozmawiał przez komórkę, palił papierosa, a drugą ręką kontrolował kierownicę i sytuację na drodze. Nie dziwiło mnie i to, że ktoś zawracał na rondzie lub niespodziewanie na środku skrzyżowania zmienił kierunek jazdy. &lt;br /&gt;Emir tak precyzyjnie zaparkował pod blokiem, aż nie mogłam uwierzyć. Mam nadzieję, że kiedyś osiągnę taką wprawę. &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jak możemy się odwdzięczyć za pomoc?&lt;/span&gt; – pytam &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Drobiazg. Umówimy się na kawę –&lt;/span&gt; uśmiecha się&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chciałybyśmy jednak coś Ci dać &lt;/span&gt;-  podkreślam – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Słyszałeś kiedyś o bigosie?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-7707396655444243870?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/7707396655444243870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=7707396655444243870&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/7707396655444243870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/7707396655444243870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2009/03/kuszenie.html' title='Kuszenie'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/Sa2cpURnGxI/AAAAAAAAAzE/DbiMaYILq9o/s72-c/DSC_7263.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-2132552691391345861</id><published>2009-02-25T23:51:00.006+01:00</published><updated>2009-02-26T23:45:32.432+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bajka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dominique Blanc'/><title type='text'>Bajka na dobranoc</title><content type='html'>Dręczą mnie wyrzuty sumienia, ponieważ obejrzałam tylko cztery filmy. Pozostał niedosyt i nie mogę zasnąć. Festiwalowa dawka to zwykle sześć tytułów dziennie. Ku mojemu zdziwieniu organizm nie odmawia posłuszeństwa. Zmęczenie dopada mnie tuż przed snem przy klawiaturze mojego "kapłana", który od kilku dni grzecznie czeka, aż się wyspowiadam. Nie popełniam występków, więc grzechem byłoby nie pomówić o filmach. Zauroczona jestem historią 47-letniej Anne Marie (genialna kreacja Dominique Blanc) z filmu L' Autre (angielski tytuł: The other one), którego twórcami są: Patrick Mario Bernard i Pierre Trividic. Francuska aktorka precyzyjnie wcieliła się w rolę kobiety w „delikatnym wieku”. Bohaterka panicznie boi się zaangażowania i ceni wolność. Rezygnuje z miłości młodszego od siebie mężczyzny, ponieważ lęka się odrzucenia. Nie potrafi podjąć ryzyka, zawija więc ogonek i ucieka. Nie chce być zwierzęciem zamkniętym w klatce. Ukochany znajduje szybko obiekt pocieszenia w tym samym wieku co Anna Marie. Ten fakt tak mocno rani bohaterkę, że popada w obsesyjną zazdrość. Sama nie jest w stanie zrozumieć swojego postępowania. Energię czerpie z miasta i dzięki niemu funkcjonuje. Z drugiej strony czuje się samotna w wielkiej aglomeracji. Ujęcia w środkach komunikacji miejskiej podkreślają to wyobcowanie. Wysublimowane kadry, zdjęcia i światło nadają rytm. Oświetlenie zdradza stany emocjonalne bohaterów. Wszystko jest dopiętą na ostatni guzik kompozycją, gdzie dźwięk stanowi idealne uzupełnienie. Film opowiada o samotnej dojrzałej kobiecie, z którą każda wyzwolona singielka (Nie lubię tego słowa. Obecnie ludzie nie potrafią  przyznać się do tego, że są po prostu samotni, więc otaczają się pancerzem uplecionym ze słów w stylu „trendy", "jazzy" czy fresh”) może się utożsamiać. I ta właśnie kobieca historia skłoniła mnie do opowiedzenia Wam bajki na dobranoc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno, dawno temu żyła sobie mała dziewczynka. Przed snem opowiadano jej o księciu i księżniczkach. Marzyła, że pewnego dnia pojawi się, przyjedzie na białym koniu, zabierze do zamku, gdzie będą żyli długo i szczęśliwie. Czar prysł, kiedy przestano czytać jej na dobranoc. Mimo tego ze świecą szukała swojego przewodnika po ciemnych stronach dnia. A że lubiła też Królową Śniegu, to kochała jazdę na łyżwach. Zwykłe przejażdżki już jej nie wystarczały. Zaczęła podejmować większe ryzyko i dryfowała po zamarzniętych jeziorach. Często potykała się. Pewnego słonecznego poranka pozwoliła, aby ktoś zaprowadził ją na drugi brzeg. Odtąd ufała innym i nie bała się podać znów ręki. Pierwszy królewicz pojawił się niespodziewanie i tak jak kolejny miał być ostatnim. Ci zostali na tym jeziorze, a ona odchodziła wybierając głębsze i większe z coraz bardziej cienkim lodem. Nie bała się, ponieważ znów ktoś trzymał ją za rękę. W pewnej chwili Królewicz puścił ją, a nawet popchnął, a ona dostała się na sam środek i wpadła w zimy przerębel. Nie mogła znaleźć nikogo, kto by ją wyciągnął. Nie tylko odmroziła sobie nogi, ale i serce przemieniło się w wielki sopel. Musiało upłynąć sporo czasu zanim podniosła się i dotarła do brzegu. Nadal lubiła ryzyko, dlatego postanowiła znaleźć jeszcze większe jezioro, ale takie, żeby nie było widać końca. Nauczyła się dryfować samotnie. Zimny wiatr dodawał jej siły, a śnieżne burze uodporniały. Na drodze napotykała także promienie słoneczne rozświetlające jej życie. Znalazło się kilku śmiałków, którzy chcieli ją przeprowadzić przez całe jezioro. Nie pozwalała im na to. Wystarczyło, że podała im palec, a potem ucinała ich rękę. Gdy tylko udało się komuś przytrzymać jej dłoń, rozpędzała się do takiej prędkości, że nikt nie wytrzymywał jej rytmu jazdy. W panice pędziła do przodu, coraz szybciej i szybciej. Nie zwracała uwagi na chrupiący lód pod nogami. Pewnego razu silny wiatr zagłuszał te odgłosy. A już widziała brzeg w oddali. Lód pękł,a ona wpadła, zachłysnęła się wodą i utonęła. Teraz dryfuje pod taflą i bacznie obserwuje ludzi, jak łapią się za ręce i razem dobijają do brzegu. Stała się częścią jeziora, które zamarzło na wieczność. Gdy tylko gdzieś zaczyna chrupać lód, zjawia się ona i sobą łata dziurę, aby nikt nie podzielił jej losu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spot z filmu L' Autre&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KobvTTGyv1k&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KobvTTGyv1k&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-2132552691391345861?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/2132552691391345861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=2132552691391345861&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/2132552691391345861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/2132552691391345861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2009/02/bajka-na-dobranoc.html' title='Bajka na dobranoc'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-892849618341790286</id><published>2009-02-18T23:53:00.002+01:00</published><updated>2009-02-19T00:25:57.648+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tramwaj'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Komunikacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='FEST'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Strajk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Skarpetki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Belgrad'/><title type='text'>Bezproblemowe skarpetki</title><content type='html'>Miało być zupełnie o czymś innym, ale paradoksy upływającego dnia, przekonały mnie, że do przeszłości powrócę przy innej okazji, a teraz będę szlifować teraźniejszość. &lt;br /&gt;Jest godzina 15.07 i czekam od dwudziestu minut na tramwaj nr 9, który zwykle pojawia się co chwilę. To już drugi raz w przeciągu trzech dni, jak mój ulubiony środek komunikacji miejskiej bawi się ze mną w ciuciubabkę. I zawsze wtedy, kiedy się spieszę. Najpóźniej o 16. powinnam odebrać akredytację dziennikarską na FEST. Jutro rozpocznę dialog z X muzą i zamknę się w sali kinowej na prawie dwa tygodnie. Na śniadanie zaserwują mi Readera, a przystawką będą bracia Coenowie. Ślinka cieknie na samą myśl o kolejnych pozycjach menu. Dlatego coraz bardziej denerwuję się spoglądając na zegarek. Inni „oczekiwacze” totalnie wyluzowani. Czyżby mieli przede mną tajemnice?  Polako (powoli) lifestyle towarzyszy mi na każdym kroku. Na uczelni nie powinnam się spieszyć, w banku tym bardziej, na poczcie pan z papierosem w ustach spokojnie informuje, że dzisiaj już nie załatwię swojej sprawy, ponieważ nie ma naczelniczki. Deja vu. Znam te sytuacje już z Macedonii, Bośni, Chorwacji, nie wspominając o Czarnogórze. Tam polako jest do potęgi nieskończonej. Znam panujące tu reguły, ale trudno się do nich przyzwyczaić. Wszystko przez moją kochaną Warszawę. Jeszcze kilka tygodni temu byłam pędzącą mróweczką w tłumie zalewającego podziemia prowadzącego do Metra Centrum. 15.21 to moment wywieszenia białej flagi. Poddaję się i biegnę na przystanek autobusowy. Ku mojemu zdziwieniu tu jest podobnie. Pociesza mnie jedynie fakt, że autobusy przyjeżdżają. Ale nie mój na Nowy Belgrad. Wybieram opcję przesiadkową. Byle do ulicy Księcia Milosza. Stamtąd będzie łatwiej. Niewiarygodne.  W ciągu kilkunastu minut osiągnęłam cel. Wychodzę z trolejbusu i wpadam po kolana w śnieżną chlapę.  Czy wspomniałam, że tygodnia pada śnieg? Początkowo biała pokrywa sprawiała mi przyjemność. Zachłysnęłam się jednak już widokiem mojego szaro-czerwonego socrealistycznego blokowiska w tej wersji. Preferuję bez przybrania i z promieniami słonecznymi. W mokrych kozakach doczłapałam do skrzyżowania. Stoi tramwaj, policjant kieruje ruchem to dobre znaki. Szczęśliwa wbiegam do zielonego pojazdu nr 9. Niezbyt dużo ludzi, są wolne miejsca. Ogrzeję się trochę. Chwilę później zauważam kobietę suszącą skarpetki. Kozaki niczym na urlopie czekają na właścicielkę. Pewnie jeździ do końca, tak jak ja. Teraz jedynie kilka przystanków i Centrum Sawa, a tam bilet na jutrzejszą ucztę kinomana. &lt;br /&gt;Po kilkunastu minutach zaczęłam wątpić w świętowanie. Policjant kieruje ruchem. Samochody skręcają w lewo i prawo, ale nikt nie jedzie prosto. Jedynie autobus stoi w przeciwnym kierunku. Nic  mnie nie zdziwi. Widziałam dwa auta przy sobie wymijające się na jednym pasie, jazdę pod prąd na rondzie, a także różne warianty zawracania w miejscach nieoczekiwanych. W uszach nieustanne trąbienie, które nawet teraz przebija się w domowych pieleszach. Oj niedobrze. Spoglądam w okno. Widzę grupę ludzi przed  budynkiem władzy. Tego mi brakowało! Zablokowali tory tramwajowe. Już teraz wiem,  czemu na moją pętlę nie dotarła żadna 9. Jak  zatem znalazła się ta, w której siedzę? Postanowiłam zapytać panią od skarpetek i jej koleżankę. &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przepraszam. Czy wiedzą Panie co się dzieje i jak długo jeszcze to będzie trwało?&lt;/span&gt; – pytam &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;W czym problem? … Tak powiedział do mnie policjant, kiedy pytałam go kilka godzin temu &lt;/span&gt;– odpowiada Pani Skarpetkowa. &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Że co????&lt;/span&gt; – dębieję&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie, no nie, w ogóle nie ma problemu. W tramwaju są dzieci, starsi, obywatele z różnych klas społecznych. Czekamy sobie już dwie godziny, i nie ma problemu… No bo jak inaczej mamy dotrzeć na Nowy Belgrad. Musimy tylko poczekać. Tak mu tłumaczyłam&lt;/span&gt; – dodaje Skarpetkowa &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jesteśmy tu od około godziny 11. Strajkują z domu tekstylnego „Robna Kuća” Belgrad. Stracili pracę, nie dali im wypłat, więc blokują ruch w centrum miasta&lt;/span&gt; – dodaje Ivana, koleżanka Skarpetkowej. &lt;br /&gt;W tym momencie wychodzi kierowca i siada koło nas.&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy to długo jeszcze potrwa? &lt;/span&gt;– pyta Iwana&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie wiem, nie dostałem takiej informacji&lt;/span&gt; – podkreśla. -&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ale jest specjalna linia L, która jeździ na około, przez inne osiedla. Trzeba ją tylko złapać&lt;/span&gt; – zauważa&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dobrze, że nam Pan mówi&lt;/span&gt; – mówi Ivana. – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szkoda, że po pięciu godzinach &lt;/span&gt;– dodaje  uśmiechając się do mnie. &lt;br /&gt;Wybucham śmiechem. Ale jazda!&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tak samą fazę głupawki miałam około 13&lt;/span&gt; – komentuje Skarpetkowa &lt;br /&gt;Niewiarygodne, ja jestem zła po ponad 15 minutach oczekiwania. A te kobiety są tu od pięciu godzin. I co? Jedna suszy skarpetki rozmawiając z Ivaną, chłopak obok przysypia, starszy pan czyta gazetę, a młoda dziewczyna namiętnie pisze SMS-y. Ile każdy z nich czeka, nie mam pojęcia. Mimo, że rozmawiają , narzekają , żadne z nich nie przeszło granicy, którą ja zaraz osiągnę. &lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style:italic;"&gt;To jest dobra historia – powtarza Skarpetkowa. - W czym problem? Sve je uredu (wszystko porządku)&lt;/span&gt; – dodaje. - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poczułam się jak co najmniej kilkanaście lat temu. Nikt nic nie wie, nie chce być odpowiedzialny, a najlepiej jest mówić, że wszystko w porządku&lt;/span&gt; – kończy &lt;br /&gt;Ta wypowiedź jest kwintesencją pozornie zamkniętej już karty historii dla Serbii, ale jak widać jeszcze otwartej. Socjalizm jest nadal obecny, nie tylko poprzez jugonostalgię. &lt;br /&gt;Około 16.20 rozgromiono tłum. Chaos komunikacyjny się skończył i wszystko wróciło do normy. Pani Skarpetkowa nałożyła kozaki i czekała na swój cel. Trzy przystanki dalej wysiadła, tuż za mostem. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;– Miłej pracy Panie kierowco &lt;/span&gt;– wypowiadając te słowa uśmiechnęła się do nas. Jej twarz promieniała, a czerwono-krwiste usta obrysowane grubo kredką nie trąciły nawet kiczem.&lt;br /&gt;Przeżyłam kolejny szok. Czekać 5 godzin, żeby przejechać taki krótki dystans?! Wystarczyło przejść kilkaset metrów i przesiąść się w inny transport, a potem mały spacer. Kobieta nie była ani stara, ani schorowana, a wręcz przeciwnie kipiała życiem. Jak najłatwiej to wyjaśnić? Po prostu. Polako  Zapewne też dzięki temu polako dostałam akredytację, mimo mojego 50-minutowego spóźnienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bilans dnia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minusy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- dwie godziny stracone w miejskim transporcie&lt;br /&gt;- mokre buty i skarpetki&lt;br /&gt;- spóźnienie 50-minutowe&lt;br /&gt;- oznaki przeziębienia&lt;br /&gt;- odwołane wyjście na koncert jazzowy &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plusy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- uśmiech Pani Skarpetkowej&lt;br /&gt;- radość z bycia „polako”&lt;br /&gt;- szybszy powrót do domu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak jestem na plusie!!!&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę wspomnień wywołała dzisiejsza podróż środkami komunikacji, dlatego też w stylu polako polecam chorwacką piosenkę tramwajową i legendarnego przedstawiciela undergroundu - Mance. Piosenka pt. Dva umilała nam lektorat języka chorwackiego. &lt;br /&gt;Bardzo łatwe słowa - nie tylko zrozumiałe dla kroatystów &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KQqt2dUj3mo&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KQqt2dUj3mo&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Jeszcze poznam serbski utwór tramwajowy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-892849618341790286?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/892849618341790286/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=892849618341790286&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/892849618341790286'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/892849618341790286'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2009/02/bezproblemowe-skarpetki.html' title='Bezproblemowe skarpetki'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1716473317201361196.post-4308441105132932201</id><published>2009-02-15T23:31:00.001+01:00</published><updated>2009-02-16T12:27:08.778+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziecińswto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bałkany'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Abecadło'/><title type='text'>Najtrudniejszy pierwszy krok</title><content type='html'>Będąc nastolatką spisywałam myśli w różowych pamiętnikach zamykanych na małe kłódeczki. Do tej pory pamiętam, jak moja platoniczna miłość nazwała mnie „pasztetem”. Nie mówiąc o docinkach związanych z moim greckim nosem, którego kształt zawdzięczam niefortunnemu zdarzeniu na podwórku. Infantylne tragedie rozgrywały się codziennie. Wkrótce pojawiły się niepotrzebne obawy, że nieproszeni przeczytają o rozterkach i poznają prawdziwą Anię. I tak notatki znalazły się w kącie, a ja zaczęłam szperać po antykwariatach oraz wynajdywać najróżniejsze historie z którymi mogłabym się utożsamiać. Obserwując świat nauczyłam się czytania ze zrozumieniem. Zawsze zastanawiałam się jak zaznaczyć swoją obecność i zawrzeć emocje w formie literackiej. Nie chciałam już pisać o miłostkach, ale o prawdziwych bohaterach, których spotykałam na drodze. Lenistwo i brak mobilizacji spowodowały, że pomysły zarastały kurzem jak nieprzeczytane książki z prywatnej biblioteczki. Ukryte pragnienia powracały przy pierwszym łyku rakiji nad turkusową wodą Adriatyku, w kolejce do toalety na chorwackiej stacji benzynowej i w ruinach kamiennej kapliczki położonej niedaleko turystycznej oazy. Zamarzyłam o tym, aby wszystko opisać. Chęć przegrała z brakiem wiary we własne siły. I tak warte zapamiętania chwile blakły z czasem. Odżywały jedynie w anegdotach opowiadanych znajomym lub na zdjęciach. Niektórych nie udało się uratować. Przepadła przygoda z policjantami na granicy węgiersko-rumuńskiej, dzieci odurzające się klejem w Aradzie, żarty przypadkowo poznanych Słowaków na barce nad Dunajem, Bułgarki przemycające firanki, nieprzespana noc w stróżówce na dworcu autobusowych w Skopje, smak pierwszego burka i obiad z dziesięciokilogramowego arbuza na tarasie z widokiem na jezioro Ochrydzkie. Dość już momentów, które odeszły w zapomnienie. Do wszystkiego trzeba dojrzeć, podobnie jak i wyleczyć się z toksycznej miłości. W garść wzięłam się kilka lat temu, kiedy otworzyłam roczny rozdział swojego życia w Bośni. Większość emocji z tego okresu spisana grzecznie leży na półce. Powinnam być z siebie zadowolona, ale do końca nie jestem. Trzeba spróbować czegoś innego. Zawsze podchodziłam sceptycznie do ekshibicjonizmu, jaki uwydatniał się na różnego rodzaju blogach. Teraz sama podzielę się  przemyśleniami z miejsc, które stanowią element mojej życiowej układanki. Przefiltruje rzeczywistość zwracając uwagę na jej słodko-gorzki smak. Wypełnię miejsce w wirtualnym świecie opowieścią z półrocznego pobytu w Belgradzie. Jeśli mi się spodoba, będę Was męczyć dłużej. Mam jeszcze sporo marzeń. Jedno z nich właśnie się spełniło. Otrzymałam stypendium na Wydziale Filmowym. Już nie mogę się doczekać, kiedy przekroczę próg Kinoteki, odgrzebię stare kasety i na setki godzin wyłączę się z rzeczywistości. &lt;br /&gt;Czemu zdecydowałam się na pisanie bloga? Najbardziej prozaiczny powód ujawnił się podczas wysyłania pierwszego SMS-a do znajomych. Obecnie zaniedbuje bliskich oraz przyjaciół, którzy od tygodnia zadają sobie pytanie – co u Any? Brak czasu nie pozawala na szybką odpowiedzieć. Nie mogę zaspokoić ich ciekawości. Oczywiście rozterki miłosne zostawiam na specjalne okazje w mailach do przyjaciół. Tutaj skoncentruje się na bohaterach i detalach życia codziennego, kulturalnego, muzycznego, a także moich podróżach. Nie zabraknie tego co mnie zbulwersuje i zezłości. Przywołując wydarzenia z przeszłości, zderzę je z teraźniejszością. Koniec już zdradzania szczegółów.&lt;br /&gt;Sam tytuł bloga przysporzył nieprzewidywalnych problemów. Co zrobić, aby się nie powtarzać. Nie popaść w konwencję, w którą być może i tak zabrnęłam. Muszę uważać, aby o czymś istotnym nie zapomnieć i nikogo nie urazić. Dlatego na przykład w podtytule znalazły się różne formy pisowni Pljeskavicy. Jak zawrzeć w trzech słowach, to co się kocha. Jak do jednego worka wrzucić film, podróże i Bałkany. Nierealne. Byłam bliska kapitulacji. Na szczęście dostałam kolejnego smsa o identycznej treści od Kasi. &lt;br /&gt;- Aneczko! Napisz jak tam się zadomowiłaś! Tutaj szaro i zimno, ale dzisiaj wypije Twoje zdrowie! –&lt;br /&gt;Dobra. Bez rozczulania. Zaczynam. Moje bałkańskie abecadło z serca Serbii – Belgradu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Ja pamiętam Domowe Przedszkole, Sigmę, a moi znajomi stąd &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zYn2MGYM_zI&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zYn2MGYM_zI&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jeszcze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7y7HKn5k2Ts&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7y7HKn5k2Ts&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1716473317201361196-4308441105132932201?l=abecedabalkana.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/feeds/4308441105132932201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=1716473317201361196&amp;postID=4308441105132932201&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/4308441105132932201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1716473317201361196/posts/default/4308441105132932201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abecedabalkana.blogspot.com/2009/02/najtrudniejszy-pierwszy-krok.html' title='Najtrudniejszy pierwszy krok'/><author><name>abecedaBalkANA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05715709182422202239</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='33' height='13' src='http://2.bp.blogspot.com/_vPKbxdRzBCk/SZiQpD0DdqI/AAAAAAAAAtU/juSUW-Tf9KY/S220/n804179965_137780_1350.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry></feed>
